..
Ałtaj 2010

2 | 1478
 
 
2010-05-03
Odsłon: 826
 

W dzikie serce Azji - Ałtaj 2010

Nasze pierwsze spojrzenia na mapę środkowej Azji, po usłyszeniu hasła Ałtaj, wynikały raczej z ciekawości niż z przekonania, że w tym roku pragnienie przygody tam nas poniesie. Miało być na wschód. Ale tak daleko? Góry na terenie Rosji, Mongolii, Kazachstanu i Chin. Najwyższy szczyt: Biełucha (4506m n.p.m.). Kolejne, bardziej szczegółowe analizy mapy, czytanie na temat tego rejonu, oglądanie zdjęć pomogły na ostatecznie zdecydować ? jedziemy w Ałtaj, dzikie serce Azji!

Ałtaj to piękny przyrodniczo i fascynujący kulturowo, wciąż stosunkowo mało znany region. Jest to obszar, gdzie teraźniejszość mocuje się z przeszłością (o ciekawej historii świadczą liczne kurhany z różnych epok, rysunki naskalne), wiara nowożytna z szamanizmem, poznane z nieznanym (tam występują ałmysy – ałtajskie yeti).

Występuje tam około 800 lodowców, ponad 3000 jezior. Ponadto Ałtaj to teren źródliskowy jednej z największych rzek Azji – Obu. W 1998 roku wpisany został na listę Światowego Dziedzictwa Przyrody UNESCO, chroni się tam sobola, marala, niedźwiedzia brunatnego.

W czasie aszej wyprawy planujemy dokładniej poznać dwa rejony rosyjskiego Ałtaju:

Pasmo Siewieroczujskie (Południowoczujskie) jedno z najwyższych pasm Ałtaju leżące w jego centralnej części, na północny wschód od Biełuchy. Liczne szczyty osiągają 4000 m n.p.m., najwyższy z nich to Maaszej Basz – 4177 m n.p.m.

Rejon jezior Multińskich – leży w zachodniej części gór, zainteresował nas, ponieważ nie został opisany w internecie przez polskich podróżników; z informacji znalezionych na stronach zagranicznych wynika, iż jest to teren niezwykle piękny, jednocześnie nadający się na wyjazdy trekkingowe. Znajdują się tam liczne, różnej wielkości jeziora na wysokości ponad 2000 m n.p.m.

 

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 
venividi 2010-06-17 20:59:11
Od naszego pierwszego wpisu, zajawienia naszej wyprawy, minęło duuużo czasu i nasze milczenie dla niektórych mogłoby wydawać się zajawieniem jej niepowodzenia? Tymczasem przygotowania były tak intensywne, że zwyczajnie wypadło z głowy coś o nich napisać. I tak, po znalezieniu patronów medialnych, co na rodzaj i miejsce wyprawy nie było (z całym szacunkiem?) trudne, przyszedł czas na znajdywanie firm, które chciałyby wesprzeć nas materialnie. W ten sposób mamy już jakichś sponsorów, ba nie jakichś, bo kapitalnego Spokey?a, który sprzętowo wesprze naszą wyprawę! Poza tym udało nam się uzyskać zniżki na produkty Pajaka, Cumulusa i Lyofood?a? Z góry dziękujemy już w tym miejscu! Od dwóch tygodni mamy bilety ? poszliśmy na łatwiznę, załatwiając je przez biuro turystyczne. Powód był prosty, nikt nie miał czasu (dla oszczędności paru groszy) jechać po nie do Brześcia, co tez wiązałoby się ze strata kolejnych ?nauko-? czy ?roboczogodzin? chociażby w uzyskiwaniu potrzebnej do tego celu jednodniowej wizy na Białoruś. No nic, bilety kupiliśmy nawet nie za astronomiczną sumę (niestety idealnie trafiliśmy na krótkotrwałe osłabienie się złotówki u umocnienie dolara właśnie względem złotówki i co ważniejsze, rubla). Hm, niby piszę, że nie drogo, ale jeśli do 516 pln doliczyć dojazd do Brześcia a potem z Nowosybirska do Bijska i dalej w same góry to trochę tej mamony na samą podróż pójdzie. Ostatecznie nie ważne jak i jakim kosztem, ważne że je MAMY i przynajmniej do Nowosybirska dojedziemy :P ! Z formalności, których nie idzie ominąć zostały zatem wizy: rosyjska (właśnie się ?robi? w konsulacie) i tranzytowa białoruska. Po tym wszystkim przyjdzie czas na chyba najprzyjemniejsze: dokładniejsze niż dotychczas planowanie trasy, drukowanie map, uzupełnianie potrzebnego sprzętu i wiedzy (np. jak zachować się gdy spotkamy, odpukać, misia). Napiszę jeszcze, jak wszystko lub prawie wszystko będzie dopięte.. Ku przygodzie!


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd